Monday, 19 June 2017
Rozdział 2
Aaaaaaaa - krzyknęłam w środku filmu jak coś wyskoczyło na ekranie a Mason się zaczął śmiać.
-Masoooon! To nie jest śmieszne. - powróciłam spowrotem do pozycji siedzącej.
- Kocham to jak się boisz horrorów - powiedział patrząc się na mnie i chichotając trochę pod nosem.
- I dlatego mnie tu zaciągnąłeś? - zaśmiałam się.
- Może - uśmiechnął się.
- Masoooon! - skrzyżowałam ręce.
- No co? Pamiętam jak kiedyś jak mieliśmy piżama party to kryłas się cały czas pod kocykiem zawsze jak oglądaliśmy coś strasznego. - zaśmiał się lekko.
- No bo to co oglądaliśmy było mega straszne! - podniosłam jedną brew do góry.
- Tak tak tak tak wmawiaj sobie - obydwoje się zasmialiśmy aż ludzie na sali zaczęli nas uciszać.
- Wiesz co? Chodzmy stąd - chwycił mnie za rękę i wyszliśmy z kina.
- Ale przeciez film jeszcze się nie skończył - trochę się pogubiłam.
- Wiem ale zabiorę cię w lepsze miejsce niż kino. - znowu mnie chwycił za rękę i pociągnął za sobą.
- Masoooon mogę wiedzieć gdzie idziemy i kiedy tam dojdziemy? - spytałam w połowie drogi.
- Zaraz się dowiesz - zaczął biec szybciej.
Jak byliśmy już na miejscu zakrył mi oczy.
- Mason.. co to jest zabawa w chowanego? Przecież nie mamy już 12 lat ejeje - zaśmiałam się.
- Nie, to coś lepszego - słyszałam jak mi to mówi koło ucha.
- Mam się bać? - zaśmiałam się lekko. A on mi odsłonił oczy. Zobaczyłam przed sobą wielką łódź.
- Eeeee łódź, czemu patrzę się na łódź? - spytałam się z uśmiechem na twarzy.
- Bo właśnie tą łodzią popłyniemy! - kolejny raz mnie chwycił za rękę po czym weszłam z nim na łódź.
- To twoja łódź? - spytałam zaciekawiona.
- Mojego ojca - powiedział cicho.
- A on jest w LA? - szczerze to się przestraszyłam.
-Tak ale nie bój się nie rozdzieli nas znowu - próbował mnie uspokoić.
- Skąd wiesz? Wiesz jak było kilka lat temu. Pamiętasz ile przeszliśmy? Ja nie chce żeby to się powtórzyło. - łza mi zleciała po policzku.
- Obiecuję że nas nie rozdzieli, nie pozwolę na to. - mocno mnie przytulił a ja się trochę uspokoiłam.
- No to płyniemy? - Spytał się mnie po chwili z uśmiechem na twarzy.
- Ej ale kto będzie tym statkiem kierował?? - spytałam patrząc się przed siebie.
- Zgadnij - uśmiechnął się szeroko.
-Ty? - skierowałam wzrok na niego.
- O nieeeee, Kapitanie a umiesz w ogóle kierować statkiem? - podeszłam do niego i trochę zachichotalam.
- Może - puścił mi oczko.
- Ojejku w co ja się pakuję - zaśmiałam się.
- No to czas chyba wyruszyć w tą cudną podróż - uśmiechnął się znowu szeroko.
Gotowa? - Spytał.
- Aj Aj Kapitanie - uśmiechnęłam się lekko.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

No comments:
Post a Comment